Wojenne powidoki

TSKN zorganizowało spotkanie z Piotrem Pytlakowskim

Jedną z ważniejszych książek ostatnich miesięcy jest niewątpliwie pozycja ,,Ich matki, nasi ojcowie” pióra  Piotra Pytlakowskiego. Jest to zbiór reportaży opowiadających o losach autochtonów na Ziemiach Odzyskanych po 1945. W Bibliotece Eichendorffa w Opolu odbyło się spotkanie z autorem, które prowadził przewodniczący TSKN, Rafał Bartek.

Spotkanie z Piotrem Pytlakowskim, dziennikarzem związanym z tygodnikiem „Polityka” zorganizowano w ramach trwających właśnie XVII Dni Kultury Niemieckiej.

Książka w odważny sposób opowiada o losach Autochtonów na Śląsku po 1945 roku. Przedstawia trudności z jakimi mierzyły się wówczas niemieckie dzieci i jaki wpływ miały tamte wydarzeń na ich dalsze życie. Książka pokazuje proces polonizacji udowadniając, że Polacy w pierwszych powojennych latach zachowywali się podobnie, jak wcześniej rusyfikujący i germanizujący zaborcy. Ale zauważa również, że zjawisko to realizowane było z różną intensywnością i z różnymi konsekwencjami.

Reportaże stanowią przekrój losów młodych autochtonów. Dzięki temu, że historii jest tak wiele i że są tak różnorodne, to książka nie popada w skrajności. Za przykładem mogą posłużyć historie Zygfryda, którego próbowano przemianować na Zygmunta. Prawie całe dorosłe życie próbował uciec z Polski, ale chwytano go na granicy i mimo że wielokrotnie siedział za te próby w więzieniu, nie odrzucił marzeń o powrocie i po latach udało mu się dotrzeć do Niemiec. Opisuje, jak dzieci, które razem z matkami zostały zamknięte w parowym młynie, którego już nigdy nie opuściły. Opisuje losy Helgi, dla której Polska pozostała na zawsze obcym krajem. W książce nie brakuje też jednak życiorysów, w których asymilacja przebiegła pomyślniej. Autor przytacza historię Mathiasa, który jako Mateusz skończył polonistykę i uczył w liceum.

 Tytuł książki ,,Ich matki, nasi ojcowie” wyraźnie nawiązuje do cyklu filmów „Nasze matki, nasi ojcowie” zrealizowanych przez niemiecką telewizje i opowiadający losy młodych Niemców w czasie wojny i krótko po niej.  Niemieckie filmy wzbudziły w Polsce falę oburzenia ze względu na sceny sugerujące rzekomy udział AK w Holocauście. Co zresztą było bardziej merytoryczną pomyłką niż świadomym zamiarem.

Książka Pytlakowskiego kontrowersji natomiast nie wywołała i nie podzieliła krytyków. Wyczucie z jakim autor przedstawił niewygodną historie powojennej Polski zjednało mu recenzentów i nie wywołało oburzenia nawet wśród najbardziej radykalnych, prawicowych kręgów.

Pozostaje życzyć Piotrowi Pytlakowskimu równie udanych książek w przyszłości, a TSKN równie ambitnych imprez kulturalnych.

Ryszard Danielczyk