Tworzymy wspólną historię

Festiwal filmowy w Cottbus ma sekcję polskich filmów

Najskuteczniejszym instrumentem neutralizacji wzajemnych uprzedzeń jest niewątpliwie poszerzanie wiedzy o kraju sąsiada. Taką rolę będzie pełnił cieszący się wielką międzynarodową sławą Cottbus Film Festival. W bieżącym roku dominującą sekcją będą „Polskie Horyzonty”, w ramach której pokazanych zostanie wiele filmów zrealizowanych w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że pandemia tych planów nie pokrzyżuje.

Pierwsza edycja Cottbus Film Festival  miała miejsce w 1991 roku, bezpośrednio po zjednoczeniu Niemiec. Stał się on areną prezentacji wschodnioeuropejskiego kina i obecnie uznawany jest za wiodący festiwal filmu na arenie międzynarodowej.  Autorzy festiwalu starają się pokazać, że film w dzisiejszych czasach ma za zadanie spełnić kilka warunków. Od kronikarstwa, przez edukację do poszukiwania alternatywnej rzeczywistości. Najbliższa edycja festiwalu otoczona będzie wyjątkową atmosferą, ponieważ odbywa się on w 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej oraz w 30 rocznicę zjednoczenia Niemiec. 

W tym kontekście znaczenia nabiera fakt, że organizatorzy festiwalu postanowili go w znacznej mierze poświęcić polskiemu kinu. Zostaną tam zaprezentowane filmy, których tematyka oscylowałaby wokół procesów transformacji lat 90-tych. Filmy, które jednocześnie poruszałyby podobne zjawiska w Polsce i w nowych niemieckich landach. W ten sposób organizatorzy festiwalu prowokują do refleksji nad różnymi sposobami patrzenia na polityczne i społeczne procesy. Przez refleksje nad wydarzeniami sprzed 30 laty szukają odniesień do współczesności starają się również wpływać na obecne procesy modernizacyjne.

Polskie filmy na festiwalu w Cottbus pokazane zostaną w ramach sekcji  „Polskie Horyzonty”. Zobaczymy tu między innymi  dokument „Zwyczajny kraj” w reżyserii Tomasza Wolskiego. Film przedstawia obraz peerelowskiego życia podsłuchiwanego przez tajne służby i jest kroniką komunistycznego panoptykonu. Znakomicie oddaje strach szarego obywatela przed państwem. I pokazuje jak intymność człowieka była w  tamtych czasach  kompletnie zbezczeszczona.

W sekcji polskich filmów, swoje miejsce odnalazł reżyser Michał Szymanowicz, który wraz z „Gazetą Lubuską” stworzył film pt. „Polska Toskania”. Zawiera on podziw dla Ziemi Lubuskiej i fascynację jej pięknem. Dla niemieckiego widza film będzie o tyle istotny, że współczesna Ziemia Lubuska należała jeszcze kilkadziesiąt lat temu do Niemiec i była częścią zachodniej Brandenburgii. Autor przekonuje tu, że nie trzeba jechać do Toskanii, by spróbować miejscowych, dobrze skomponowanych win.

Kolejnym ciekawym obrazem jest polski film pt. „Eastern” Piotra Adamskiego. Kreuje on w filmie świat, w którym jedynym prawem jest prawo babilońskie. Wykreowana została w nim katastroficzna rzeczywistość zdominowana przez moralny upadek. Nikt w niej nie może być pewien, czy nie stanie się obiektem zemsty za grzechy rodziny. Adamski proponuję alternatywną wersję historii. Zadaje pytania, co by było, gdyby zamiast obecnych problemów, ludzkość musiałaby zmierzyć się ze znacznie poważniejszymi  kwestiami.

Tegoroczny festiwal w Cottbus stanowić będzie rodzaj uchylenia symbolicznej bramy na wschód. Przez kilka dni grudnia miasto będzie prawdziwą stolicą integracji kulturowej Polski i Niemiec. Prezentowane filmy pozwolą lepiej zrozumieć, że przyszłością Europy jest integracja i tworzenie nowej kulturowej wspólnoty.

Festiwal zaplanowano pomiędzy 8 i  13 grudnia 2020. Zgodnie z założeniami organizatorów festiwalu filmy mają być pokazywane równolegle na rzeczywistym ekranie filmowym i jednocześnie być udostępniane w Internecie. W tym sensie dostępne będą również na Śląsku.

Pozostaje mieć nadzieję, że pandemiczne rozporządzenia festiwalowych planów organizatorów nie pokrzyżują.

Anna Borkowska