Uszkodzone cmentarne nagrobki

Po 1945 roku władze polskie zadecydowały, że wszystkie osoby o wyraźnie ukształtowanej niemieckiej świadomości narodowej muszą opuścić teren Rzeczypospolitej. Powołano specjalne komisje, które decydowały, kto może w Polsce pozostać, a kto musi wyjechać do Niemiec. Osobom, które zdeklarowały się jako Polacy i którym pozwolono zachować  ich domy, zakazano używania języka niemieckiego i jakichkolwiek form kultywowania niemieckiej kultury. Nakazano usunięcia wszelkich napisów w języku niemieckim. Niemieckie słowa usuwano nawet z nagrobków na cmentarzach.

Galeria zdjęć: Nagrobki z cmentarzy w Raciborzu-Ostrogu oraz płyty na grobowcu Sobtzicków na cmentarzu komunalnym Jeruzalem w Raciborzu. Autor: Natalia Klimaschka


Tym razem pomnik zniszczyli Niemcy.

Historia pomnika w Orzeszu

W pamięci historycznej Autochtonów panuje rozżalenie, że tyle pięknych pomników niemieckiej historii, architektury i sztuki zostało po 1945 bezpowrotnie zniszczonych. Była to niewątpliwie ogromna strata dla całego regionu. Przy okazji tych skarg chętnie i szybko zapomina się jednak, że ten bardzo niechlubny zwyczaj niszczenia pamiątek na tej ziemi mieli również Niemcy. Za przykład takich praktyk może posłużyć historia pomnika w Orzeszu.

W 1923 roku, czyli dwa lata po trzecim powstaniu śląskim i rok po podziale Górnego Śląska, powstańcy śląscy z Orzesza zdecydowali się postawić pomnik upamiętniający tragiczne wydarzenia, których byli świadkami i uczestnikami. Wielu mieszkańców tego miasta zginęło na polu walki z niemieckim Freikorpsem. Po plebiscycie, którego wyniki kształtowały się – 55% za Polską, wobec 45% za Niemcami (w regionie pszczyńskim), Orzesze oraz powiat pszczyński zostały przydzielone Polsce. Do nowej administracji na tych ziemiach należeli głównie Górnoślązacy o zdecydowanie propolskim nastawianiu, którzy bardzo często byli zwolennikami polityki polonizacyjnej.

W tych niezmiernie korzystnych warunkach polityczno – historycznych postawiono w przestrzeni publicznej pomnik o jednoznacznie narodowo-polskiej wymowie, przed którym przez cały okres międzywojenny organizowano państwowe uroczystości. Michał Grażyński był zdecydowanym zwolennikiem polityki nacjonalizującej, uważał on iż powstania śląskie były „żywą tradycją historyczną” i jako „czyn wyzwoleńczy […] oddziaływać będą na wyobraźnię mas”.

Na Górnym Śląsku, szczególnie w wiejskich parafiach pozycja proboszcza była bardzo wysoka, także w świeckim wymiarze. Było to spowodowane czynnikami kulturowymi, wpływ miało także ponadprzeciętne wykształcenie duchownych oraz fakt, iż proboszczowie byli zarządcami pokaźnego majątku ziemskiego. Nie jest zatem niespodzianką, iż ówczesny proboszcz ks. Kulig został poproszony przez część parafian o uczestnictwo i poświęcenie nowopowstałego pomnika powstańców.

Duchowny miał jednak spore wątpliwości wobec, bądź co bądź, politycznej wymowy całego przedsięwzięcia. Napisał zatem pytanie do swojego przełożonego, które brzmiało: „Wśród kleru i laików zapatrywania na powstania śląskie nie są jednolite. Jedna i to znaczna część utrzymuje, że etycznie powstania nie można usprawiedliwiać i dlatego nie wolno przy takich uroczystościach udziału brać, bo toby oznaczało aprobatę, a nawet gloryfikację powstania i zachętę do powstania. Druga część bez wahania bierze udział w takich uroczystościach. Ta kwestia jest wielkiej doniosłości, ponieważ jedna część kleru znajduje się w wielkim konflikcie sumienia i Kościół przy takim stanie ponosi nieobliczane szkody. Proszę uniżenie o łaskawe rozstrzygnięcie, czy udział dozwolony, albo nie?”.

Administrator apostolski w Katowicach August Hlond odpowiedział, iż poświęcenie nie może mieć miejsca, gdyż „Kościół w ogóle takiego poświęcenia nie zna”. Natomiast samo uczestnictwo w odsłonięciu pomnika pozostawia osobistej decyzji duchownego. Należy podkreślić, iż Hlond zdawał sobie sprawię, że mieszkańcom Orzesza nie chodzi o poświęcenie pomnika w sensie dosłownym, ale o sam udział duchownego, który poprzez swoją osobę podniósłby rangę całego wydarzenia.

1 lipca 1923 r. ksiądz Kulig przed ceremonią odsłonięcia pomnika odprawił mszę świętą, natomiast w samym wydarzeniu udziału nie wziął. Jak stwierdził, było to „w interesie duszpasterstwa” i „obawiając się naruszenia pokoju, tak potrzebnego w tutejszej parafii”.

Niezadowolenie ks. Kuliga wywołało zaproszenie i obecność na uroczystości proboszcza ks. Teofila Bromboszcza z sąsiedniej parafii w Ornontowicach. Proboszcz z Orzesza kilka dni później zaprotestował w katowickiej kurii twierdząc, iż ks. Bromboszcz wygłosił podburzającą mowę oraz ponadto uważa taką działalność za destrukcyjną i niepożądaną. Ks. Bromboszcz w odpowiedzi zarzucił Kuligowi antypolskość i zadawanie się tylko z Niemcami. Kulig bronił się mówiąc: „Nie odpowiada prawdzie, żem jest wrogo nastawiony do sprawy narodowej; że w życiu prywatnym wyłącznie obcuję z Niemcami.” Ks. Bromboszcz uważał, iż „w obecnych czasach księdzu nie wolno ograniczać się tylko do pracy w kościele i zakrystii”.

Teofil Bromboszcz

Pomnik zniszczony został we wrześniu 1939 roku przez wkraczający do miasta Wermacht. Zwyciężyło dokładnie to samo prawo silniejszego, które po 1945 roku kazało zniszczyć setki niemieckich pamiątek. Dlatego losy pomnika w Orzeszu niech staną się okazją refleksji na koniecznością szacunku i respektu wobec inaczej myślących.

Łukasz Tudzierz

Portal Tuudi.net – Śląski punkt widzenia