Obawy przed fantomami

Arndt Freytag von Loringhoven nowym ambasadorem Niemiec w Warszawie

Rząd Polski zaakceptował Arndta Freytaga von Loringhoven jako nowego ambasadora Niemiec w Polsce. Von Loringhoven należy do grona najwybitniejszych niemieckich dyplomatów. Na jego akceptację czekano w Berlinie trzy miesiące i dopiero osobista interwencje Pani Kanclerz Dr Angeli Merkel, umożliwiła mu objęcie obowiązków w Warszawie.

Oficjalne powody, dla których tak długo zwlekano z akceptacja  Arndta Freytag von Loringhoven jako nowego Ambasadora Niemiec w Polsce nie są znane. Zarówno w Polsce jak i Niemczech pojawiły się na ten temat jednak liczne spekulacje prasowe.

Pojawiły się w niej argumenty, które muszą zdumiewać. Rzekomo jednym z powodów obaw wobec Ambasadora von Loringhoven miał być jeden z jego przodków, który mnie więcej 600 lat temu był rycerzem Zakonu Krzyżackiego. Wyciągano z tego faktu wnioski, że Ambasador należy do tych pruskich elit, które rzekomo już zawsze pałały niechęcią do Polski i Polaków.

Największe obawy w Warszawie budziła jednak historia jego ojca, Bernda Freytaga von Loringhoven.  W końcowym okresie wojny, jako adiutant generała Heinza Guderiana, przygotowywał on raporty na narady sztabowe z Adolfem Hitlera. Ojciec Ambasadora przebywał do 1948 roku w brytyjskiej niewoli, nigdy jednak nie postawiono mu żadnych zarzutów za jego działalność w czasie wojny. O jego postawie świadczy również fakt, że później był on zastępcą głównodowodzącego Bundeswery i przedstawicielem Republiki Federalnej przy NATO. Nikt by się nie zgodził, żeby pełnił tak wyeksponowane stanowiska, gdyby w czasie wojny dopuścił się jakichś wątpliwych zachowań.

W dyskusjach nad rodzinnymi zaszłościami ambasadora zapomniano jednocześnie, że jego wuj, Wessel Freytag von Loringhoven należał do kluczowych inicjatorów zamachu na Adolfa Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Ów przyjaciel hrabiego Clausa von Stauffenberga popełnił kilka dni później samobójstwo, by uniknąć aresztowania przez gestapo.

Wydaje się, że w dyskusji nad akceptacją nowego ambasadora Niemiec pewną rolę odgrywała frustracja związana z obecnością w Polsce niemieckich przedsiębiorców, którzy inwestując na Wisłą, kupili poważną część tytułów prasowych. W ten sposób zdominowali oni rynek mediów regionalnych i lokalnych. Obarczanie niemieckiego dyplomaty zmianami kapitałowymi w prywatnych przedsiębiorstwach i to w czasach, kiedy on sam z Polską nie miał nic wspólnego, jest dość zdumiewającym zjawiskiem.

Arndt Freytag von Loringhoven był wcześniej ambasadorem w Pradze i jako zastępca sekretarza generalnego NATO pełnił również funkcje koordynatora służb specjalnych sojuszu. Ambasador ma swoje rodzinne korzenie w krajach bałtyckich. Można mieć więc nadzieje, że dzięki nim ma większą niż inni wrażliwość na problemy słowiańskiej części Europy. Zapowiedział już zresztą, że poczuwa się do historycznej odpowiedzialności Niemiec wobec Polski.