Historia w cmentarnym ambiente

Płot z dziejów mniejszości niemieckiej w Leśnicy

Organizacja mniejszości TSKN prezentowałaby się zapewne najchętniej jako nowoczesne i pozytywnie wpływające na rozwój regionu środowisko. Ale już na pewno nie chciałaby zapewne, żeby kojarzoną ją z płotem, czy barierą. Tymczasem na rynku w Leśnicy wybudowano monstrum, które ma co prawda prezentować pozytywną historię mniejszości niemieckiej, ale stanowi irracjonalną komunikacyjną przeszkodę. Ten fatalny sygnał udekorowano dodatkowo cmentarnymi kwiatami.

Mniejszość niemiecka obchodzi 30-lecie swojego istnienia. Wystawa na leśnickim rynku miała na celu przypomnienie historii organizacji od jej początków do dnia dzisiejszego.

W zamierzeniu autorów wystawy miała prezentować osiągnięcia TSKN w obszarze kultury i oświaty. Stare, nieznane zdjęcia oglądamy oczywiści wszyscy chętnie, często ze wzruszeniem. I one to tez miały szanse stać się główną siłą leśnickiej wystawy. Tymczasem sprawia wrażenie, jakby stanowiła tylko pretekst do przesadnej prezentacji twarzy współczesnych jej liderów.

Nie wiadomo też, w jaki sposób z wystawa na temat 30-lecia historii TSKN koreluje wielkimi z portretami przypadkowych członków organizacji. Widnieją tam co prawda tablice z informacjami, że jest to część „Kampanii informacyjnej pokazującej pozytywne aspekty bycia „mniejszością” narodową i życia z „mniejszością”. Przeczytać możemy na nich również, że „świadomość kim jest mniejszość, co ją wyróżnia w społeczeństwie polskim pozostaje na odczuwalnie niskim poziomie. Tak zrodził się pomysł na wyjątkową (sic!!!) kampanię, która przybliżając ciekawe postacie ze środowiska Mniejszości Niemieckiej, pokazuje, że bycie częścią społeczności narodowej jest czymś wyjątkowym”.

I w ramach tej „kampanii” widzimy co prawda szereg sympatycznych i niewątpliwie budzących sympatię ludzi. Ale też niczym się nie różniących od polskich sąsiadów. W jaki sposób mają oni udowadniać „pozytywny aspekt bycia „mniejszością narodową” jest całkowitą zagadką.

Wystawie nie towarzyszy jakaś czytelna, przewodnia myśl. Sprawia raczej wrażenie, jakby to było kilka przypadkowych wystaw jednocześnie. „Historia mniejszości niemieckiej” , wystawa zdjęć w ramach przygotowania do kolejnej kampanii wyborczej liderów TSKN i zupełnie niezrozumiała galeria wielkich portretów przypadkowych osób. Nawet autor tych zdjęć pozostał anonimowy, co już w ogóle odbiera tej części wystawy jakikolwiek sens.

Oczywiście powieszenie tablic na budowalnym płocie jest najtańszym i najbardziej efektywnym sposobem ich prezentacji każdej wystawy plenerowej. I niewątpliwie słusznym. Jest to poza dyskusją.

Ale przy odrobinie wyobraźni można było zaaranżować na Leśnickim rynku jakąś przestrzeń, rodzaj labiryntu w którym można byłoby te tablice zaprezentować. Zbudowanie z historii TSKN muru było tyleż niezamierzonym, co fatalnym sygnałem.  Wywołującym dokładnie odwrotne uczucia od tych, jakie zapewne przyświecały autorom tych tablic.

Groteski tej wystawie nadało niewątpliwie udekorowanie jej cmentarnymi kwiatami. Przykre, bo wyglądało to tak, jakby ktoś z TSKN chciał zadrwić.