Filary tożsamości

Twórcą pojęcia Miejsc Pamięci (lieux de mémoire) jest francuski historyk Pierre Nora. To on jako pierwszy podjął się próby rozszyfrowania znaczenia obiektów, które spełniają w pamięci rolę symboli. Przy czym Miejsca Pamięci rozumie nie koniecznie w kategoriach geograficznych. Mogą nimi być również ludzie, wydarzenia, czy nawet przedmioty. Miejsca Pamięci wchodzą ze sobą w skomplikowane relacje i wzajemnie się w różny sposób rekonfigurują. Występują one w różnych kontekstach i nabierają w nich różnego znaczenia.

Pierre Nora podejmował próby przeanalizowania określonych artefaktów pod kątem ich obecności w świadomości historycznej oraz ich roli w tradycji danej społeczności. Dostrzegł przy tym powszechnie występującą zasadę, że istnieją zasadnicze różnice pomiędzy historią zdarzeniową i zbiorowymi wyobrażeniami o niej. W społecznej świadomości wydarzenia historyczne nabierają innych form i funkcji.

Ta historia wyobrażona istnieje jednak w sposób obiektywny i ma realny wpływ na tożsamość członków określonej tożsamości. Determinuje nasze zachowania i tęsknoty. W procesie krystalizacji tożsamości kluczową rolę przypisał Pierre Nora właśnie Miejscom Pamięci. Kulturowym artefaktom, które budzą określone skojarzenia. 

Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci środowisko Autochtonów poddawane było wpływom różnych polityk historycznych. Ich kreatorzy próbowali stworzyć interpretacje przeszłości poprzez kombinacje selektywnie wyrwanych z kontekstu treści historii zdarzeniowej. Celem tych strategii było tworzenie podziałów, próby dzielenia środowiska w różne narodowe kontenery. Narracje te były często sprzeczne z wyobrażeniami o historii wyniesionej z domu. Wywoływało to z jednej trwałe kryzysy tożsamości, a jednocześnie daleką idącą ich labilność. Prowadziło to do groteskowych sytuacji, kiedy rodzeństwo uważało, że ma różną tożsamość narodową. Albo pojedyncze jednostki zmieniały wyobrażenie o swojej narodowości kilkukrotnie w ciągu swojego życia.

Celem autorów Spectrum.Direct jest poszukiwanie takich Miejsc Pamięci, które by pozostawały w zgodzie z tęsknotami i wyobrażeniami wyniesionymi przez Autochtonów z domu rodzinnego. 

Galeria odwołuje się z jednej strony do skojarzeń w oczywisty sposób funkcjonujących w świadomości Autochtonów. Będą to dla przykładu Góra Św. Anny, czy takie postacie jak Eichendorff, czy Arcybiskup Alfons Nossol. Galeria przywołuje artefakty zapominane, ale ciągle obecne w tęsknotach i emocjach Autochtonów. Za przykład może posłużyć pamięć o historycznej krzywdzie wyrządzanej im przez pruskie elity w trakcie procesu industrializacji. Te napływowe, protestanckie środowiska skazały odwiecznych mieszkańców na brutalny wyzysk, nędzę i okrutne poniżenia. Wielu Autochtonów ma wyniesioną z domu niechęć do pruskich tradycji, ale nie za bardzo rozumie, skąd ta niechęć się bierze.

Na nowe odczytanie zasługuje Korfanty, który okazał się wielkim i skutecznym obrońcą środowisk autochtonicznych przez wyzyskiem ze strony napływowych elit. Miał swój kluczowy wkład w emancypacje środowiska Autochtonów na początku XX wieku. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że wówczas to dzięki niemu otwarły się szeroko przed młodymi Autochtonami drzwi niemieckich uniwersytetów. Znamienne jest to, że Korfanty od drugiej połowy lat dwudziestych stał się konsekwentnym obrońcą środowiska mniejszości niemieckiej na katowickim Górnym Śląsku, o czym jego krytycy tak chętnie zapominają.

Propozycją ideową jest reinterpretacja znaczenia Góry Św. Anny. Próba powiązania jej tradycji z historią Templariuszy na Górnym Śląsku pozostaje co prawda postulatem badawczym, ale niewątpliwie wartym przywołania. Templariusze byli wielkim, europejskim zakonem, który być może nadaje temu miejscu nową perspektywę. Templariusze są symbolami siły, mądrości i bogactwa. Na Górny Śląsk ściągnięci zostali oni przez św. Jadwigę Śląską, która miała z nimi rodzinne związki. Nie jest wykluczone, że w tym regionie ponieśli wielkie zasługi w procesie modernizacji i europeizacji tej ziemi. Po likwidacji Templariuszy w roku 1312 losy zakonników rycerzy musiały się na Górnym Śląsku różnie potoczyć. Część z nich przyłączyła się zapewne do Cystersów i w ramach tamtego zakonu kontynuowała swoje modernizacyjne aspiracje. Inni zrzucili habity i stali się feudalnymi rycerzami. Taka jest najprzypuszczalniej genealogia rodziny von Strel, która w wczesnym średniowieczu była właścicielami Góry Św. Anny. Być może uda się to kiedyś jednoznacznie wyjaśnić.

Ważnym symbolem dla tożsamości Autochtonów może być Głogówek. Miasto zawierające nie tylko architektoniczne perły, a jednocześnie niezwykłą historie, w której przecinają się polskie i niemieckie tradycje. Przez tą niejednoznaczność Głogówek nie budził zupełnie zainteresowania zarówno polskiej jak i niemieckiej polityki historycznej. 

Ale Galeria niesie ze sobą również wiele elementów nowych, stanowiących rodzaj ideowych propozycji. Będzie to przede wszystkim przywołanie niemieckiego ruchu oporu i związanych z nim dysydentów jak Rudolf von Scheliha, Hans Lukaschek czy Dietrich von Choltitz.

Ich rola jest dużo ważniejsza, niż proste odwołanie się do tradycji regionalnych bohaterów. Dla środowiska Mniejszości Niemieckiej po 1989 roku brak możliwości wspominania czasów III Rzeszy wywołał poważny ideologiczny kryzys i dezorientacje. Wielu jej przedstawicieli wychowywało się przed wojną z dala od polityki. Powstanie zorganizowanej Mniejszości Niemieckiej postrzegane było jako emancypacja prawa do reminiscencji właśnie z dzieciństwa. I trudno im było zaakceptować, że akurat te czasy stały się tematem tabu. 

Ale lata 1933 do 1945 to nie tylko czasy haniebnych, brudnych zbrodniarzy z pod znaku swastyki. Wówczas to również setki tysięcy Niemców buntowało się przeciwko reżimowi i wielu z pośród nich straciło w walce ze złem życie. Ich ofiara jest dzisiaj szansą odbudowania ciągłości historii, neutralizacji skojarzeń z tamtym okresem i przywrócenia go społecznej świadomości.

Również na Wehrmacht możemy spojrzeć z perspektywy ludzi, którzy do udziału w zbrodniach zostali zmuszeni. I przede wszystkich tych, którzy odmówili uczestniczenia w ekscesach. Ucieczka z Wehrmachtu była w policyjnym państwie związana z wielki ryzykiem kary śmierci z rąk wojennego trybunału. Wymordowały one dziesiątki tysięcy Niemców. Dlatego też dla tej nowej tożsamości Autochtonów tak ważne byłoby wystawienie pomnika Dezertera Wehrmachtu. Stworzenie takiego symbolu i Miejsca Pamięci jest też jednym z głównych celów Konversatorium Eichendorffa.

Oddajemy w ręce Internautów Galerię Miejsc Pamięci i prosimy o refleksje, spostrzeżenia, a być może nowe postulaty.