Bluesowe wspomnienia

Mija 6. rocznica śmierci Jana „Kyksa” Skrzeka

„Gdy odszedłeś, płacze blues” – Takimi słowami wspominał swojego zmarłego młodszego brata Józef Srzek. I rzeczywiście śmierć Jana „Kyksa” Skrzeka to niepowetowana strata dla śląskiej sceny muzycznej. Chociaż od niespodziewanej śmierci bluesmana minęło już sześć lat to pozostawił po sobie wyrwę, której nikt już godnie nie zapełni. Spuścizną muzyka to wyjątkowe melodie i teksty śpiewane przez niego w ślunskiej gołdce.

Jan Skrzek był postacią wyjątkową na scenie muzycznej. Potrafił grać na fortepianie i harmonijce ustnej. Wprawne ucho rozpoznawało utwory Skrzeka po raptem kilku dźwiękach. Swoją twórczość poświęcał tematyce śląskiej. W muzyce przekazywał swoje emocje związane z pochodzeniem z Górnego Śląska i opowiadał o problemach dnia codziennego autochtonów, często posługując się śląską gołdką.

W środowisku muzycznym Kyks uznawany był za wirtuoza harmonijki ustnej i ikonę śląskiego bluesa. Miał świetny kontakt z publicznością, potrafił zbudować na swoich koncertach niesamowitą atmosferę. Przychodziło mu to z ogromną łatwością ponieważ prywatnie był serdecznym i dobrym człowiekiem. Stronił od blasku fleszy i szeroko rozumianej popularności.

Jan „Kyks” Skrzek od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie muzyką. Chciał podążyć w ślady starszego brata Józefa, multiinstrumentalisty (zespoły: SBB, Breakout), toteż podjął naukę gry na fortepianie. Starszy brat wspominał Kyksa w jednej z anegdot: Janek po szkole górniczej pracował w kopalni w Siemianowicach Śląskich. Podczas przerw wyciągał harmonijkę ustną i pięknie grał. Koledzy włączali megafony, a jego muzykę słychać było w całej kopalni.

W tej samej kopalni zginął wcześniej ojciec braci Skrzeków, Ludwik. Kyks tak później śpiewał w piosence „Sztajger” o swoim zmarłym ojcu: „Już na dole nie fedruja, sztajger jest mi trocha wstyd, blusa grom i blusa czuja”. Czerpał inspiracje z własnych doświadczeń, ale także obserwacji otoczenia.

Pewnego dnia zauważył, że wycinane są drzewa przed jego domem, to zainspirowało go do śpiewania: „O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień”.

W latach 70, Jan “Kyks” Skrzek, Leszek Winder, Michał “Gier” Giercuszkiewicz i Jerzy “Kawa” Kawalec grali razem pod nazwą Apogeum, a następnie – Bezdomne Psy. W 2003 r., po śmierci Kawalca, jego miejsce zajął Mirosław Rzepa i powstała Śląska Grupa Bluesowa. Muzycy występowali na wielu scenach w Polsce. Między innymi na ważnym festiwalu Rawa Blues Festiwal.

17 stycznia 2015 roku koledzy z zespołu stracili kontakt z Kyksem. Tego samego dnia znaleziono go nieprzytomnego w jego domu. Okazało się, że muzyk przebył udar. Przewieziono go do szpitala w Katowicach-Ligocie. Niestety nie udało mu się pomóc, niespełna dwa tygodnie później, 29 stycznia 2015 roku, Jan „Kyks” Skrzek zmarł.

Na pogrzebie żegnały go tłumy przyjaciół, sympatyków i artystów. We wrześniu odsłonięto jego popiersie w Galerii Artystów na pl. Grunwaldzkim w Katowicach. Pośmiertnie, 20 kwietnia 2016 został uhonorowany przez Związek Górnośląski Nagrodą imienia Wojciecha Korfantego.

Maria Honka-Biły